[sekundę...] 
feed

Gówniarze w klubach.

[16.06.09/16:28]
Dawno temu wpadłem na pomysł napisania artykułu o dzieciakach w klubach. Tak, brzmi jak wyznanie hipokryty, który przecież prowadza się z gówniarzami. I nie ma się co tłumaczyć, że tak nie jest, choć nie można porównywać jednego gówniarza do drugiego. Bo jeden jest pusty jak bęben Rolling Stonesów, a drugi mógłby swoim życiorysem obdzielić nie jednego trzydziestolatka. Ale przecież nie o to tu chodzi. Zastanawia mnie dlaczego dzieci domagają się takich samych praw jak dorośli. Kiedy ja miałem lat szesnaście/siedemnaście mogłem pomarzyć o całonocnej imprezie i w zasadzie jestem teraz za to wdzięczny swoim rodzicom. Nie szukałem przygodnych miłości po kiblach, nie zażywałem substancji dziwnego pochodzenia, liceum skończyłem bez kiblowania kilka lat w tej samej klasie. Teraz zaś wszystko jest dla dzieciaków dostępne, a one ochoczo z tego korzystają. Nie zdecydowałem się na napisanie reportażu o nieletnich z zazdrości, że "w moich czasach to, a w tych tamto". Cóż, pewnie tekstem, który ukaże się pod koniec czerwca narobię sobie wrogów. Trudno, czasami za obiektywne dziennikarstwo trzeba płacić. Zapłacę najwyżej głową. Ale nie będę kłamał, nie będę tuszował, bo wkurwia mnie coraz większa grupa małolatów w klubach. Drażnią mnie ich zachlane mordy. Zresztą nie tylko mnie. Jedna taka powiedziała do mnie, "ale Ty też to robisz". Ale drogie dziecko, ja już dorosły jestem, mnie policja nie zgarnie za robienie burdy, przeze mnie nie zamkną klubu, dlatego że posługuję się fałszywym id, albo proszę starszych kolegów o kupienie piwa. Nikt nie będzie miał przeze mnie zawiasów, ani kuratora nad łbem. Nowa rasa dzieci to rasa egoistów. Reportaż o nieletnich do przeczytania w wakacyjnym numerze Dj Magazine.
dodaj komentarz

Komentarze


kajt [17.06.09/22:41]

.

tera to już nieodłączny element klubów, więc nie marudź. da się przełknąć/olać/niegwałcić w kiblu
agrado [17.06.09/11:02]

Tulia

rodzice nie mają tu nic do rzeczy. ja mam naprawdę super rodziców, którzy dużo ze mną rozmawiali, byli przykładem itp., ale i tak nie ominął mnie "okres burzy i naporu" jaki przeżyłam w liceum. łaziłam na imprezy, upijałam się w trupa, rzygałam po kiblach w knajpach. tylko ten seks z przypadkowymi osobnikami mnie ominął, bo tu jednak miałam twarde zasady. byłam sprytna i umiałam tak zbajerować rodziców, że myśleli, że jestem na babskim piżama party u koleżanki, że wcinamy popcorn, wypijamy góra dwa piwka i oglądamy filmy. to trwało ok. 2 lat. potem przyszła klasa maturalna, trzeba było wziąć się do nauki, więc bez żalu odpuściłam tamto życie. dzięki temu, że wyszalałam się w liceum, to na studiach, gdy wyprowadziłam się z domu, nie odbiło mi, a znam wiele osób, które krótko trzymane przez rodziców w liceum wyleciały ze studiów, bo "złapały wiatr w żagle". nie żałuję tamtych dwóch lat, bo mimo wszystko miało to swój urok. nie mówię, że rodzice mają dać dziecku wolną rękę, ale dzieciak i tak zrobi, co zechce: naściemnia staruszkom, potem wyłączy telefon i do widzenia.
Tulia [17.06.09/10:37]

nie znam klubów,

ale podobne obrazki można zobaczyć wszędzie, faktycznie, trudne jest życie ostatnimi laty i młodym, chłonnym, niedojrzałym trudniej się ogarnąć w tym świecie, ale kurczę są (w zasadzie ich nie ma, bo albo zapracowani albo mają w dupie) rodzice, którzy powinni coś do tych młodych głów pchać, nawet z użyciem twardszych metod, jak choćby zakazy, pewien reżim, bo często samo kładzenie do głowy nic nie daje i wtedy trzeba zwyczajnie zakazać tego czy tamtego do czasu aż coś zrozumie takie stworzenie.
met [16.06.09/22:24]

masz rację

armagedon i laski też jakieś bardziej rozwydrzone niż onegdaj... echs